Gary Moore - wirtuoz gitary

Dyskusje o muzyce dekady w której nastąpiła eksplozja rocka, italo disco , new romantic i popu w najlepszym wydaniu.

Gary Moore - wirtuoz gitary

Postprzez motyl13 » So lip 12, 2014 16:05

Obrazek

Robert William Gary Moore to miłośnik bluesa, wzorujący się mocno na Peterze Greenie oraz Jimmym Hendrixie (którego plakat umieszczony jest na okładce płyty Still got the blues). Jednak nie tylko na tym polega jego fenomen, potrafił on jak nikt inny łączyć rockowe kawałki z pięknem bluesowego feelingu. Jego wyczucie gitary dawało świetne efekty, a kiedy patrzy sie na to jak wykonuje swoje największe przeboje na koncertach widać, że muzyka była jego całym życiem i był jej wierny do końca swoich dni.

Jego kariera muzyczna rozpoczęła się w wieku 8 lat, kiedy miał 14 dostał pierwszą profesjonalną gitarę do grania i ćwiczenia swoich umiejętności, jednak najcenniejszą miała się okazać ta podarowana mu przez muzycznego mentora Petera Green'a - Les Paul Gibson. To własnie temu gatunkowi gitar Moore pozostał wierny i jej charakterystyczne łkanie słyszymy w ponadczasowych utworach.

Po przeprowadzce do Dublina rozpoczął współpracę ze Skid Row, poprzez które poznał Phila Lynotta z którym w 1974 przyszło mu współpracować w zespole Thin Lizzy. Moore i Lynott zostali kumplami do końca życia. Jak się okazało dla Phila było ono bardzo krótkie i burzliwe, jednak Gary nie zapomniał o swoim przyjacielu i wydal najlepszy tribute jaki może wydać prawdziwy przyjaciel (One night in Dublin). Na krótko Moore współpracował również z zespołem Colloseum II by w 1979 rozpocząć własną karierę solową.

Początkowy etap kariery to głównie rockowa odsłona w której pobrzmiewają echa prawdziwej miłości Gary'ego jaką był blues. Dopiero w latach 90-tych artysta posłuchał głosu serca i zaczął tworzyć bluesowe utwory.
Niestety dla mnie blues nie jest mi bardzo bliski, owszem podobają mi się poszczególne kompozycje, jednak moje serce pozostaje przy bluesowo-rockowej odsłonie Moore'a z lat 80-tych.

Od płyty Corridors of Power do Still got the blues włącznie to raj dla mnie, przepiękne instrumentale, cudowne rockery a przede wszystkim odpowiednia wrażliwość, którą zaraża słuchaczy. Jego solówka w genialnym Mesjaszu przeszywa niczym nóż, albo przejmujący The Loner czy też piękna ballada Empty rooms.
Jednak Gary to nie tylko wolne utwory, bo Over the hills, czy After the war albo Thunder rising i wiele, wiele innych to pełnej krwi soczyste rockery.
I o ile ten etap mogę omawiać i rozkładać na czynniki pierwsze, jestem ciekawa czy znajdę na forum osobę, która jest wielbicielem tego bluesowego etapu i mogłaby coś więcej na jego temat powiedzieć.
Dodam jeszcze, że 6 lutego 2011 roku należy do czołówki najgorszych dni mojego życia. :(

Gdyby ktoś chciał sobie przybliżyć sylwetkę Gary'ego to zapraszam tutaj
Ostatnio edytowano N sie 24, 2014 09:23 przez motyl13, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
motyl13
Zaangażowany
Zaangażowany
 
Posty: 380
Dołączył(a): So gru 07, 2013 09:59

Postprzez » So lip 12, 2014 16:05

 

Re: Gary Moore - wirtuoz gitary

Postprzez Luiza33 » So lip 12, 2014 16:29

Czasami lubię posłuchać muzyki tego gitarzysty, ale jedynie tych instrumentalnych utworów,bo nie mogę się przekonać do jego wokalu, nie wiem drażni mnie gdy śpiewa. Wyjątkiem jest jedna piosenka- Still God The Blues,która i muzycznie i wokalnie jest rewelacyjna. Ale instrumentalne utwory ma na mistrzowskim poziomie i za nie przede wszystkim bardzo lubię tego gitarzyste.
Luiza33
 

Re: Gary Moore - wirtuoz gitary

Postprzez motyl13 » So lip 12, 2014 16:35

O widzisz, a ja lubię i jego wokal i brzmienie gitary. Ale naturalnie rozumiem, że głos Gary'ego może nie każdemu pasować.
Niestety wokalistów i gitarzystów w jednym ciężko znaleźć na bardzo wysokim poziomie :wink:
Jak znajdziesz chwilę, możesz wypisać które utwory lubisz najbardziej, jestem ich ciekawa :)
Mogę polecić ci jeżeli nie znasz Spanish guitar
Avatar użytkownika
motyl13
Zaangażowany
Zaangażowany
 
Posty: 380
Dołączył(a): So gru 07, 2013 09:59

Re: Gary Moore - wirtuoz gitary

Postprzez jollyroger72 » So lip 12, 2014 18:22

No cóż, dla mnie Gary strawny jest jedynie w swej rockowej odsłonie. Lubię czasem posłuchać dwóch jego płyt: "Wild Frontier" i "After The War".
Obrazek"Hey, where am I?"
"You wanna know where you are?
Hahaha, in PARADISE!"
Avatar użytkownika
jollyroger72
Administrator
Administrator
 
Posty: 4772
Dołączył(a): Cz lis 28, 2013 17:34
Lokalizacja: Port Royal!

Re: Gary Moore - wirtuoz gitary

Postprzez Michał » So lip 12, 2014 19:54

jollyroger72 napisał(a):No cóż, dla mnie Gary strawny jest jedynie w swej rockowej odsłonie.
Ja mam podobnie - z tym że lata '80 (a dokładniej: od albumu Corridors...do Still...) to najbardziej lubiany przeze mnie czas w dyskografii tego irlandzkiego guitar virtuoso . Zresztą pierwszym albumem, jaki usłyszałem to był najmocniejszy (pod względem muzycznym) After The War, więc "siłą rzeczy" albumy o mocno rockowym zabarwieniu są mi najbliższe :) Po albumie Still... przestałem słuchać Gary'ego - poszedł niemal całkowicie w bluesa, co już mnie nie za bardzo kręciło. Ale ww. jego albumy to dla mnie pomniki w Jego dyskografii.
Avatar użytkownika
Michał
Pasjonat
Pasjonat
 
Posty: 992
Dołączył(a): Wt sty 14, 2014 13:10
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Gary Moore - wirtuoz gitary

Postprzez Luiza33 » So lip 12, 2014 20:29

motyl13 napisał(a):O widzisz, a ja lubię i jego wokal i brzmienie gitary. Ale naturalnie rozumiem, że głos Gary'ego może nie każdemu pasować.
Niestety wokalistów i gitarzystów w jednym ciężko znaleźć na bardzo wysokim poziomie :wink:
Jak znajdziesz chwilę, możesz wypisać które utwory lubisz najbardziej, jestem ich ciekawa :)
Mogę polecić ci jeżeli nie znasz Spanish guitar

Spanish Guitar nie ujęło mnie, a jeśli chodzi o najlepsze utwory to procz Still got the blues jest jeszcze jeden wokalny utwór o którym zapomniałam ,nie wiem czy dobrze napisze tytuł - Empty Rooms. Poza tym oczywiście The Loner , The Messiah Will Come Again , Parisienne Walkways ale tylko jako instrumentalne. Podobają mi się jeszcze dwa krótkie utwory instrumentalne (nie pamiętam tytułów). Reszta piosenek nie chwyta, ze względu właśnie na wokal. Osobiście wolę głos Alice Coopera.
Luiza33
 

Postprzez Ver » Pn lip 21, 2014 18:14

Ja lubię tylko rockową twarz tego artysty. Później poszedł w bluesa i nasze drogi się rozminęły. Ale to co zrobił w latach 80 to klasyka rocka.
Ver
 

Re: Gary Moore - wirtuoz gitary

Postprzez pretty maid » N sie 24, 2014 09:25

Podzielam powyższe opinie - wyżej cenię etap rockowy Gary'ego.
Z ulubionych to: albumy "After the war", "Wild frontier" i utwory Empty rooms, Parisienne walkways, Always gonna love you, One day, With love, Falling in love with you, Separate ways, czy Out in the fields /& Phil Lynott/.


Ostatnio przesunięty w górę N sie 24, 2014 09:25 przez: motyl13.
Obrazek
Oh here they come
riders of the sun
and they will fight
back to back - back to back
Avatar użytkownika
pretty maid
Expert
Expert
 
Posty: 2142
Dołączył(a): Pt kwi 04, 2014 10:23

Postprzez » N sie 24, 2014 09:25

 


Powrót do Lata 80-te... Złota dekada muzyki.



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron