Trójkąt Bermudzki

Tutaj rozmawiamy o wszystkim co zagadkowe...

Re: Trójkąt Bermudzki

Postprzez Anna » Wt sie 05, 2014 21:12

Niedawno czytałam kilka artykułów w necie , z których wynika , że na dnie oceanu na terenie trójkąta Bermudzkiego znajduje się ...piramida :shock: :shock: ma ona 100 metrów wysokosci i podobno jest zbudowana z materiału podobnego do szkła lub kryształu :shock: :shock: co o tym sądzicie :?: :shock:

A są nawet przypuszczenia, że są 2 piramidy , szerokość podstawy 300 m. a wysokość 100 :shock: i ruiny miasta... :shock:
Anna
Autorytet
Autorytet
 
Posty: 3536
Dołączył(a): Pt lis 29, 2013 18:33

Postprzez » Wt sie 05, 2014 21:12

 

Re: Trójkąt Bermudzki

Postprzez MaS24 » Śr sie 06, 2014 07:12

Nie czytałem takiego artykułu. Jakiegoś linka poproszę. To chętnie wtedy poczytam.
MaS24
 

Re: Trójkąt Bermudzki

Postprzez Anna » Śr sie 06, 2014 19:13

Takich artykułów jest kilka oto przykład http://innemedium.pl/wiadomosc/wielka-p ... rmudzkiego co o tym sądzicie :?:

i jeszcze taki link http://www.paranormalne.pl/topic/35800- ... ermudzkim/ sama nie wiem czy w to wierzyć,jestem raczej sceptycznie nastawiona :?
Anna
Autorytet
Autorytet
 
Posty: 3536
Dołączył(a): Pt lis 29, 2013 18:33

Re: Trójkąt Bermudzki

Postprzez Anna » So sie 09, 2014 20:21

A tu takie zdj.znalazłam :shock: normalnie jak budynki i to na dnie oceanu... :shock:
indeks.jpg
indeks.jpg (4.99 KiB) Przeglądane 1660 razy
Anna
Autorytet
Autorytet
 
Posty: 3536
Dołączył(a): Pt lis 29, 2013 18:33

Re: Trójkąt Bermudzki

Postprzez Anna » N sie 17, 2014 15:51

Piramidy z trójkąta Bermudzkiego wydzielają silne promieniowanie , oto artykuł :shock: http://innemedium.pl/wiadomosc/wiazka-p ... a-piramida
Anna
Autorytet
Autorytet
 
Posty: 3536
Dołączył(a): Pt lis 29, 2013 18:33

Re: Trójkąt Bermudzki

Postprzez MaS24 » Wt paź 28, 2014 19:49

A tu "inny trójkąt bermudzki", zwany "Diabelskim cmentarzem":

Pod tą nazwą kryje się mało znany i prawie niezbadany syberyjski "anomalny obszar" oddalony o kilka kilometrów od wsi Karamyszewo nad Kową, opisany m.in. przez polskiego podróżnika i badacza Ałtaju, Wojciecha Grzelaka (ur. 1961). Wspomina on, że jest to polana o średnicy ok. 250 metrów, charakteryzująca się wybitnie szkodliwym działaniem na żywe stworzenia.
Miejscowi unikali polany, którą od zalegających na niej szczątków zwierząt, jakie się tam zapędziły, nazwano "Diabelskim Cmentarzem". Starsi mieszkańcy doskonale pamiętają wiele związanych z tym opowieści. Wojciech Grzelak pisze m.in. o zdarzeniu z 1930 r., kiedy od kołchozowego stada prowadzonego na rzeź do Bracka odłączyły się dwie krowy, które weszły na polanę i padły.
- Widziałem z daleka, że drzewa wokół były sczerniałe, a cała polana usłana kośćmi i czaszkami zwierząt - wspominał Iwan Jermakow, który z ojcem odwiedził to miejsce pod koniec lat 20. ub. wieku. - Zdaniem ojca, coś tu spadło z nieba i znajduje się pod ziemią. Wcześniej była w ziemi dziura, ale zasypały ją gałęzie i piasek naniesiony wiatrem - dodawał.
Zafascynowani tymi opowieściami badacze i poszukiwacze przygód próbowali zgłębić tę zagadkę. Wojciech Grzelak wspomina jednak, że zgodnie z opisami, w latach 50. polana z niewiadomych przyczyn zmieniła się - kształtem przypominała literę "L" i miała jakby "zwapnioną" porosłą barwnym mchem powierzchnię. Pojawiły się nawet pogłoski, że Diabelski Cmentarz przestał zabijać.
W książce "Ziemia szamanów" (wyd. 2014) Grzelak wspomina, że ponad 70 ludzi przepadło bez wieści próbując zbadać ten fenomen. Nieco światła na to, co się tam dzieje rzuciła relacja niejakiego Aleksandra Rempela z Władywostoku, który twierdził, że w 1991 r. jego ekipa wykryła tam niezwykle silne pole elektromagnetyczne, a badacze padli ofiarą dziwacznych efektów psychofizycznych, z koszmarnymi snami włącznie.

Azjatyckie strefy anomalne

Żródło: Onet.pl

Trójkąt Vermoncki (na zdjęciu lasy w okolicy Bennington)
Hi­sto­rie za­gi­nięć w Trój­ką­cie Ver­monc­kim elek­try­zo­wa­ły ame­ry­kań­ską opi­nię pu­blicz­ną po II woj­nie świa­to­wej. W ciągu pię­ciu lat, po­cząw­szy od końca 1945 r., za­gi­nę­ło tam bez wie­ści kil­ko­ro ludzi. Kon­tro­wer­syj­ność spra­wy wzmac­niał fakt, że w kilku przy­pad­kach re­zul­ta­tu nie przy­nio­sły za­kro­jo­ne na sze­ro­ką skalę akcje po­szu­ki­waw­cze, zaś oko­licz­no­ści sa­mych za­gi­nięć były "co naj­mniej" dziw­ne.
In­cy­den­ty ogni­sko­wa­ły się w są­siedz­twie szczy­tu Gla­sten­bu­ry w pa­śmie Gór Zie­lo­nych, w hr. Ben­ning­ton (stan Ver­mont) - w oko­li­cy po­pu­lar­nej wśród tu­ry­stów. Pierw­szą ofia­rą był 74-let­ni, do­sko­na­le zna­ją­cy teren Mid­die Ri­vers, który z czte­re­ma ko­le­ga­mi w li­sto­pa­dzie 1945 r. wy­brał się na ryby. W dro­dze po­wrot­nej Ri­vers wy­prze­dził ich o ka­wa­łek i… prze­padł. Po­szu­ki­wa­nia trwa­ły mie­siąc, ale nie przy­nio­sły re­zul­ta­tu. Ko­lej­ną za­gi­nio­ną była uczen­ni­ca Paula J. We­lden (ur. 1928) - córka lo­kal­ne­go no­ta­bla, która 1 grud­nia tego sa­me­go roku wy­szła na spa­cer i już nie wró­ci­ła. W po­szu­ki­wa­nia za­an­ga­żo­wa­no FBI i pół ty­sią­ca ochot­ni­ków; wy­ko­rzy­sta­no też psy tro­pią­ce i śmi­głow­ce.
Trzy lata po za­gi­nię­ciu panny We­lden prze­padł bez wie­ści James E. Tet­ford, któ­re­go ostat­ni raz wi­dzia­no na przy­stan­ku au­to­bu­so­wym. Znacz­nie bar­dziej nie­po­ko­ją­cy był przy­pa­dek 8-let­nie­go Paula Jep­so­na. 12 paź­dzier­ni­ka 1950 r. chło­piec znik­nął z sie­dze­nia sa­mo­cho­du, gdzie na chwi­lę po­zo­sta­wi­ła go matka. Po­li­cyj­ne psy stra­ci­ły trop na prze­cię­ciu ulic na za­chód od Gla­sten­bu­ry…
Dwa ty­go­dnie póź­niej 53-let­nia Fre­ida Lan­ger, obo­zu­ją­ca na zbo­czu góry, znik­nę­ła w biały dzień w dro­dze do na­mio­tu. Lo­kal­ne wła­dze, chcąc prze­ciąć nić dzien­ni­kar­skich spe­ku­la­cji o związ­kach mię­dzy za­gi­nię­cia­mi, po­sta­no­wi­ły zna­leźć ko­bie­tę za wszel­ką cenę. Nie szczę­dzo­no środ­ków, jed­nak akcję za­koń­czo­no 11 li­sto­pa­da. Przy­pa­dek Lan­ger oka­zał się je­dy­nym, w któ­rym od­na­le­zio­no ciało za­gi­nio­nej osoby. W maju na­stęp­ne­go roku na jej zwło­ki na­tra­fio­no w po­bli­żu zbior­ni­ka So­mer­set. Zda­niem śled­czych nie było moż­li­we, by nie za­uwa­żo­no ich pod­czas akcji po­szu­ki­waw­czej.
Lo­kal­ni dzien­ni­ka­rze, któ­rzy zaj­mo­wa­li się za­gad­ką Trój­ką­ta Ver­monc­kie­go, po­sze­rzy­li listę jego ofiar. Zna­leź­li się na niej m.​in. trzej my­śli­wi, któ­rzy znik­nę­li w 1948 r. Pi­sarz Jo­seph A. Citro usta­lił z kolei, że góra Gla­sten­bu­ry uzna­wa­na była przez miej­sco­wych In­dian za ob­szar prze­klę­ty. Po­ja­wi­ła się też al­ter­na­ty­wa dla pa­ra­nor­mal­nych wy­ja­śnień za­gi­nięć - hi­po­te­za o za­bój­cy-kid­na­pe­rze, który po 1950 r. zmarł lub zo­stał schwy­ta­ny i dla­te­go lu­dzie prze­sta­li zni­kać…

Przełęcz Diatłowa (na zdjęciu sceneria Uralu)
23 stycz­nia 1959 r. grupa do­świad­czo­nych w gór­skich eska­pa­dach stu­den­tów Ural­skie­go In­sty­tu­tu Po­li­tech­nicz­ne­go w Swier­dłow­sku wy­ru­szy­ła na wy­pra­wę na górę Otor­ten. Do­wo­dzi­li nimi 23-let­ni Igor A. Dia­tłow oraz prze­wod­nik Sie­mion A. Zo­ło­ta­riow. 12 lu­te­go, po zej­ściu do wio­ski Wiżaj, mieli oni nadać do aka­de­mic­kie­go klubu te­le­gram o za­koń­cze­niu wy­pra­wy. Po­nie­waż tego nie uczy­ni­li, 20 lu­te­go na po­szu­ki­wa­nia wy­sła­no grupę ra­tow­ni­ków i ochot­ni­ków. Sześć dni póź­niej, na stoku są­sied­niej góry Cho­łat­cza­chl zna­le­zio­no roz­cię­ty od środ­ka na­miot ekipy Dia­tło­wa. Wy­glą­da­ło na to, że mło­dzi lu­dzie z niego ucie­kli (część boso), nie za­bie­ra­jąc ze sobą nic.
Wkrót­ce, na pół­to­ra­ki­lo­me­tro­wym od­cin­ku prze­łę­czy, mię­dzy obo­zem a po­bli­skim lasem, zna­le­zio­no pięć ciał, w tym Dia­tło­wa. Pod dużą sosną na­tra­fio­no na ślady ogni­ska, a po­ła­ma­ne na wy­so­ko­ści ok. pię­ciu me­trów ga­łę­zie su­ge­ro­wa­ły, że ktoś z grupy wszedł na drze­wo, by zer­k­nąć w stro­nę na­mio­tu. W maju zna­le­zio­no czte­ry ko­lej­ne ciała no­szą­ce cięż­sze ob­ra­że­nia. Lud­mi­ła A. Du­bi­ni­na miała po­ła­ma­ne żebra i prze­bi­te płuco, bra­ko­wa­ło jej też ję­zy­ka; Zo­ło­ta­riow miał rów­nież po­ła­ma­ne żebra wsku­tek sil­ne­go ude­rze­nia w klat­kę pier­sio­wą; po­dob­nie było z Ni­ko­ła­jem W. Ti­bo-Bri­no­lem, u któ­re­go do­szło też do pęk­nię­cia pod­sta­wy czasz­ki.
Tra­ge­dia stu­den­tów nie prze­szła w ZSRR bez echa, choć wiele fak­tów ujaw­nio­no do­pie­ro po la­tach. Wśród nich było to, iż ubra­nia nie­któ­rych ofiar były sil­nie na­pro­mie­nio­wa­ne. Do dziś spe­ku­lu­je się, co się wów­czas stało. Zgod­nie z re­la­cją wspi­na­czy, któ­rzy tam­tej fe­ral­nej nocy znaj­do­wa­li się nie­da­le­ko grupy Dia­tło­wa, nad gó­ra­mi widać było za­gad­ko­we "po­ma­rań­czo­we kule". To samo mieli po­twier­dzić śled­cze­mu Ka­ra­te­je­wo­wi oko­licz­ni Man­so­wie.
Co cie­ka­we, Cho­łat­cza­chl w ję­zy­ku man­syj­skim ozna­cza "Umar­łą Górę". Dla au­to­chto­nów jest to miej­sce za­ka­za­ne, oto­czo­ne złą sławą, gdzie - we­dług le­gen­dy - za­gi­nę­ła bez wie­ści grupa męż­czyzn. Ba­dacz tej spra­wy, Ana­to­lij I. Gusz­czin tra­fił na ślad innej hi­sto­rii, która rze­ko­mo zda­rzy­ła się na Cho­łat­cza­chlu kilka lat po tra­ge­dii grupy Dia­tło­wa. Zgod­nie z nią, nie­ja­ki Po­lia­kow - czło­nek ekipy ba­daw­czej, do­znał na­głe­go ataku pa­ni­ki, wsku­tek czego ukrył się w obo­zie. Kiedy się otrzą­snął od­krył, że jego ko­le­dzy nie żyją - kie­row­nik wy­pra­wy leżał twa­rzą do ziemi z bro­nią w ręku, a obok in­ne­go za­bi­te­go pło­nął na­miot. Spra­wę za­tu­szo­wa­no, a w ak­tach jako przy­czy­nę śmier­ci ba­da­czy po­da­no… ze­psu­te kon­ser­wy.
Inna hi­sto­ria przy­po­mi­na­ją­ca to, co przy­da­rzy­ło się stu­den­tom ze Swier­dłow­ska ro­ze­gra­ła się latem 1972 r. w Ala­kit w Ja­ku­cji, gdzie za­gi­nę­ła grupa geo­lo­gów. Oka­za­ło się, że z nie­wy­ja­śnio­nych przy­czyn roz­pru­li oni na­miot i ucie­kli w dzicz. Ich ciała zna­le­zio­no w od­le­gło­ści 2-3 km od obo­zo­wi­ska. Nie no­si­ły ze­wnętrz­nych śla­dów ob­ra­żeń.

Azjatyckie strefy anomalne
We Wschod­niej Azji ist­nie­ją dwa mor­skie ob­sza­ry, z któ­ry­mi wiążą się mrocz­ne opo­wie­ści. Pierw­szy (o bli­żej nie­spre­cy­zo­wa­nych gra­ni­cach), zwany Dia­bel­skim Mo­rzem lub Smo­czym Trój­ką­tem, leży ok. 100 km na po­łu­dnie od Tokio. Zda­niem Char­le­sa Ber­lit­za (1914-2003) - ame­ry­kań­skie­go lin­gwi­sty, pi­sa­rza i spe­cja­li­sty od Trój­ką­ta Ber­mudz­kie­go, na Dia­bel­skim Morzu w samej pierw­szej po­ło­wie lat 50. ub. wieku za­to­nę­ło kilka ja­poń­skich stat­ków z łącz­ną licz­bą ok. 700 pa­sa­że­rów. Los taki spo­tkał m.​in. okręt ba­daw­czy Kaiyō Maru nr 5 z 31 oso­ba­mi na po­kła­dzie, choć w tym kon­kret­nym przy­pad­ku za ka­ta­stro­fę od­po­wie­dzial­ny był wy­buch wul­ka­nu Myōjin Shō. Drugi ob­szar, gdzie do­cho­dzi do czę­stych tra­ge­dii leży wokół Pe­ska­do­rów - od dawna uzna­wa­nych za "mor­skie cmen­ta­rzy­sko". Ich zła le­gen­da od­ży­ła w 2002 r., kiedy na pół­noc od ar­chi­pe­la­gu do­szło do ka­ta­stro­fy chiń­skie­go sa­mo­lo­tu pa­sa­żer­skie­go.
W tam­tej czę­ści świa­ta miej­sca, gdzie lu­dzie zni­ka­ją bez śladu ist­nie­ją też na lą­dzie. Za­li­cza się do nich Do­li­na Czar­ne­go Bam­bu­sa (He­izhu) w chiń­skiej pro­win­cji Sy­czu­an - znana z mgieł, dzie­wi­czej przy­ro­dy oraz złej sławy. Jak pisze w książ­ce "Świa­ty Rów­no­le­głe" (wyd. 2001) ro­syj­ski ba­dacz zja­wisk pa­ra­nor­mal­nych, Wadim A. Czer­no­brow (ur. 1965), w marcu 1996 r. za­gi­nę­ła tam grupa woj­sko­wych kar­to­gra­fów. 10 lat póź­niej nie wró­ci­ła część innej eks­pe­dy­cji, choć ci, któ­rzy po­zo­sta­li przy życiu wspo­mi­na­li o mgłach i utra­cie po­czu­cia czasu. Wy­sła­ni na miej­sce ucze­ni z Chiń­skiej Aka­de­mii Nauk za­gi­nio­nych nie zna­leź­li, ale od­kry­li w do­li­nie wy­so­kie stę­że­nie tok­sycz­nych sub­stan­cji po­wsta­ją­cych wsku­tek roz­kła­du ro­ślin…
MaS24
 

Re: Trójkąt Bermudzki

Postprzez Anna » Wt paź 28, 2014 20:32

[quote="MaS24"]A tu "inny trójkąt bermudzki", zwany "Diabelskim cmentarzem"[quote]

Znalazłam taki artykuł....http://infra.org.pl/wiat-tajemnic/stref ... na-syberii
Anna
Autorytet
Autorytet
 
Posty: 3536
Dołączył(a): Pt lis 29, 2013 18:33

Postprzez » Wt paź 28, 2014 20:32

 

Poprzednia strona

Powrót do Niewyjaśnione zagadki



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron