Tajemnica Roswell

Tutaj rozmawiamy o wszystkim co zagadkowe...

Re: Tajemnica Roswell

Postprzez Anna » Pn lut 03, 2014 21:14

MaS24 napisał(a):Dokładnie, w dzisiejszych czasach, jak już coś wycieknie, wie o tym cały świat, np. doniesienia Snowdena, są tez wzmianki o UFO, choć jego bardziej fascynowały podsłuchy.

Nie jestem pewna ale chyba w tym Roswell jeden obcy przeżył katastrofę pojazdu i potem został uśmiercony przez ziemskich lekarzy czy to prawda? :shock: :shock:
Anna
Autorytet
Autorytet
 
Posty: 3536
Dołączył(a): Pt lis 29, 2013 18:33

Postprzez » Pn lut 03, 2014 21:14

 

Re: Tajemnica Roswell

Postprzez MaS24 » N lis 09, 2014 20:42

Jako, że jest tu nawiązanie do Roswell, chcę przytoczyć fajny artykuł z Onetu:
Emerytowany naukowiec ujawnia prawdę o UFO

Boyd Bu­sh­man - były in­ży­nier w su­per­taj­nej bazie zna­nej jako Stre­fa 51, ujaw­nił w przed­śmiert­nym wy­wia­dzie, co ame­ry­kań­ski rząd wie o ko­smi­tach i ich tech­no­lo­gii.
Jego zdaniem obcy nie tylko regularnie odwiedzają Ziemię, ale też współpracują z władzami USA. Poza tym Amerykanie mają współdziałać z Chińczykami i Rosjanami nad stworzeniem napędu antygrawitacyjnego. Wszystko to rozgrywa się z dala od ludzkich oczu…

Zmarły 7 sierpnia br. Boyd Bushman - emerytowany inżynier, w udzielonym przed śmiercią wywiadzie ujawnił zaskakujące informacje. W umieszczonym na YouTube nagraniu, które wywołało mnóstwo kontrowersji, stwierdził, że amerykański rząd aktywnie współpracuje z kosmitami. Czy te rewelacje można uznać za potwierdzenie krążących od lat teorii spiskowych? Wśród amerykańskich ufologów opinie są podzielone. Twierdzą oni, że podobne "przecieki" pokazują, iż rząd prowadzi z obywatelami dezinformacyjną grę.

Rewelacje Boyda Bushmana

Boyd Bushman przez okres aktywności zawodowej nie wyjawił tajemnic, jakie mu powierzono. Mężczyzna twierdził, że przez 40 lat pracował w takich zakładach, jak Lockheed Martin, Hughes Aircraft czy Texas Instruments i był właścicielem licznych patentów. Głośno o nim zrobiło się dopiero po śmierci, za sprawą wywiadu, jakiego udzielił Markowi Q. Pattersonowi - inżynierowi lotniczemu. Bushman ujawnił w nim, co widział podczas pracy w słynnej Strefie 51 - bazie, która tonie we mgle teorii spiskowych.

Założona w połowie lat 50. do testów samolotów U-2 placówka, rozlokowana wokół wyschniętego jeziora Groom Lake, przez lata nie figurowała w oficjalnych dokumentach, a obszar powietrzny nad nią uznawany był za najlepiej strzeżony na terenie całego USA. Zgodnie z oficjalnymi danymi prowadzono tam badania nad nowymi technologiami militarnymi, w tym samolotami Lockheed D-21 i F-117, a także oblatywano przechwycone przez Izrael radzieckie MiG-i. Jednak - w co wierzy mnóstwo osób - w bazie prowadzono (i być może prowadzi się nadal) projekty, o których opinia publiczna dowiedzieć się nie może. Obejmują one m.in. prace nad technologiami pochodzącymi rzekomo od... obcej cywilizacji.

Bushman (choć to najprawdopodobniej pseudonim) ujawnił wiele niecodziennych szczegółów. Po pierwsze, twierdził, że amerykański rząd od czasu katastrofy UFO w Roswell ma regularne kontakty z obcymi. Mężczyzna dowiedział się, że ojczyzną przybyszów jest planeta nazywana "Quintumnia" oddalona o 68 lat świetlnych od Ziemi. Istoty te są jednak tak zaawansowane technicznie, że droga do nas zabiera im zaledwie trzy kwadranse.

"Dzielą się na dwie grupy. Jedna to ‘kowboje’, a druga ‘złodzieje’, którzy odpowiadają za porwania bydła. Te dwie grupy działają w odmienny sposób. Kowboje są bardziej przyjaźni i mają z nami lepsze kontakty" - powiedział.

Kosmici odwiedzający Strefę 51 są humanoidami i mierzą ok. 1,5 metra wzrostu. U kończyn mają po pięć długich palców, które połączone są błoną. Dożywają 230 ziemskich lat, a komunikują się dzięki telepatii:

"By móc rozmawiać z człowiekiem używają głosu, tylko że przez telepatię. Wchodzisz z jednym z nich do pokoju i nagle zdajesz sobie sprawę, że sam odpowiadasz na swoje pytania i to własnym głosem" - mówił Bushman.

Staruszek, który twierdził, że pracował m.in. nad napędem magnetycznym, jako "uwierzytelnienie" swoich słów pokazał zbiór niewyraźnych zdjęć, na których widać latające spodki ze Strefy 51. Dodał, że w bazie trwają również prace nad napędem antygrawitacyjnym, a w jego stworzeniu pomagają Amerykanom Rosjanie i Chińczycy. Oprócz zdjęć maszyn latających, Bushman zaprezentował też fotografie przybyszów z Quintumni, które wzbudziły sporo komentarzy.

Sprawa Boba Lazara

Bushman nie wziął się jednak znikąd, występując kilka lat temu w programie dokumentalnym o tajemnicach skrywanych przez amerykański rząd. Na YouTube znaleźć można również jego wypowiedzi sprzed roku dotyczące prac nad egzotycznymi rodzajami napędu.

- Wiele osób zauważyło, że obcy ze zdjęć przedstawionych przez Bushmana przypominają lalki sprzedawane przed kilkoma laty - powiedział w rozmowie z Dailymail.co.uk ufolog Nigel Watson. - Czy Bushmanowi coś się pomyliło czy też powiedział prawdę? Można powiedzieć, że sam na pewno wierzył w to, co mówił. W 2008 r. przeszedł nawet test na wariografie, gdzie padły pytania o jego prace nad technologią antygrawitacyjną i pozaziemską, spotkanie z obcym, a nawet sfotografowanie go, a także zbadanie co najmniej ośmiu różnych typów maszyn pozaziemskich.

Obecne kontrowersje wokół Bushmana są tylko nikłym echem głębszych sensacji sprzed lat. W 1989 r. wybuchła "afera", której główny bohater, Robert "Bob" Lazar (ur. 1959), podający się za byłego pracownika Strefy 51, udzielił mediom wielu kontrowersyjnych wypowiedzi. Jak mówił, jego zadaniem było kopiowanie systemów maszyn latających przechowywanych w jednostce S4 niedaleko Groom Lake. Przy pierwszym kontakcie Lazar uznał, że to tajne pojazdy wojskowe, ale był zszokowany, kiedy poznał prawdę o ich twórcach.

"Technologia, jaką tam przechowywano została przywieziona na Ziemię przez istoty z systemu gwiezdnego Zeta Reticuli 1 i 2[…], który jest oddalony o 37 lat świetlnych od Ziemi. Pochodzą one z czwartej planety gwiazdy Zeta 2 Reticuli. Takie informacje zawierał niebieski folder, jaki Lazar czytał w pokoju odpraw" - wspominała strona boblazar.com (dziś dostępna w internetowym archiwum).

Mężczyzna - szczupły okularnik wyglądający na typowego "mózgowca" twierdził, że niebywałe osiągi gwarantowało obcym statkom paliwo oparte o nieznany jeszcze wtedy "pierwiastek 115". Podczas pierwszych kontaktów z dziennikarzami Lazar zabierał ich nawet do rejonu na południe od Strefy 51, gdzie wspólnie obserwowali z oddali manewry dziwnych obiektów. Wyglądało na to, że Bob rzeczywiście znał skądś rozkład tajnych lotów. Problem pojawił się jednak, kiedy w archiwach uczelni, które miał ukończyć (Massachusetts Institute of Technology oraz California Institute of Technology), nie odnaleziono żadnych jego dokumentów, a wykładowcy nie pamiętali go. Nie był również w stanie udowodnić, że był kiedykolwiek zatrudniony na rządowym kontrakcie.

Choć Lazar uznawany jest powszechnie za krętacza i oszusta, który szukał łatwego zarobku, nadal trwa przy swoim. Obecnie prowadzi własne przedsiębiorstwo handlujące specjalistycznymi środkami chemicznymi. "Czasami tego żałuję. Niekiedy nawet chciałbym zadzwonić do nich i poprosić o przywrócenie mnie do pracy" - wyznał w 2014 r. w rozmowie z dziennikarzem, Georgem Knappem.

"Akcja dezinformacja"

Choć opowieści osób takich jak Bushman czy Lazar mogą zwieść mniej krytycznych odbiorców, ufolodzy pozostają sceptyczni. Od kilku dekad rewelacje na temat związków między amerykańskim rządem a kosmitami pojawiają się bowiem regularnie, wywołując coraz większy informacyjny chaos. Środowisko badaczy jest zgodne, że tego typu zabiegi to element wojny dezinformacyjnej, która ma zagmatwać i zaciemnić problem niezidentyfikowanych obiektów latających.

Mark Pilkington - autor dokumentu "Mirage Men" i książki pod tym samym tytułem (wyd. 2010), przedstawił liczne przykłady tego, w jaki sposób amerykańskie służby specjalne, poprzez tworzenie mitów związanych z UFO, starają się z jednej strony ośmieszyć ufologów, a z drugiej maskować tajne, finansowane z kieszeni podatników "czarnobudżetowe projekty". Typowe zabiegi dezinformacyjne to "kontrolowane przecieki" albo przekazywanie fałszywych informacji osobom naiwnym lub mitomanom, którzy spełniają rolę "pożytecznych idiotów" i nierzadko zyskują spory rozgłos.

Ofiarą tego rodzaju prowokacji padł m.in. prezenter radiowy i pisarz zajmujący się teoriami spiskowymi, Milton W. Cooper (1943-2001), któremu "tajemniczy informator" miał pokazać dokumenty na temat kontaktów rządu USA z kosmitami. Zagłębiając się w siatkę konspiracji, Cooper sam padł ofiarą przeświadczenia, że jest kontrolowany. Odciąwszy się od działalności publicznej, zbliżył się do organizacji antyrządowych i unikał płacenia podatków. Pogłębiająca się paranoja sprawiła, że ostrzelał aresztujących go policjantów, ginąc od kuli jednego z nich na swej posesji w Arizonie.

Inną "klasyczną" mistyfikacją była sprawa dokumentów domniemanej grupy Majestic-12, które w 1984 r., w ramach korespondencji od "anonimowego informatora", trafiły do ufologa Jaimego Shandery. Owa tajemnicza komórka miała za prezydentury Trumana zajmować się tuszowaniem katastrofy z Roswell, badaniem znalezionego tam wraku i śledzeniem aktywności obcych na Ziemi. Większość badaczy uważa te materiały za fałszywe, choć ich legenda jest nadal żywa.

Czy Bushman (którego tożsamości nikt nie potwierdził) i jego podejrzane fotografie są elementem tej samej dezinformacyjnej rozgrywki? Możliwe, że przez skupienie uwagi opinii publicznej na Strefie 51 próbuje się odwrócić ją od innych spraw i lokalizacji, gdzie prowadzone są prawdziwie tajne testy. Takich miejsc w USA jest bez liku, a jedno z nich, Poligon Testowy Tonopah, zwany nieoficjalnie Strefą 52, leży zaledwie 110 km na północny zachód od Groom Lake…

Żródło: Onet.pl
http://strefatajemnic.onet.pl/teorie-spiskowe/emerytowany-naukowiec-ujawnia-prawde-o-ufo/l8sn9

Czytałem już kilka wywiadów czy artykułów na ten temat i jest on dość spójny, co pozwala choć troche wyłonic mu się z gąszczu teorii spiskowych
MaS24
 

Re: Tajemnica Roswell

Postprzez Enceladus » Pn lis 10, 2014 13:09

Z kolei znany brytyjski badacz tajemnicy UFO, Philip Mantle, podzielił się z prasą wynikami swoich badań związanych ze słynną katastrofą w Roswell. W 1947 r. nieopodal tej miejscowości doszło do wypadku, w którym rozbić się miał statek kosmiczny przybyszy z obcej cywilizacji. Jeśli wyniki badań naukowca okażą się prawdziwe, będziemy mieli do czynienia z prawdziwym przełomem w sprawie afery z Roswell.

Mantle miał niedawno okazję znaleźć się blisko miejsca, w którym doszło do wypadku. Jak twierdzi w wywiadzie udzielonym brytyjskiej gazecie "Daily Star", jego ekspertyzy nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Wydarzyło się tam coś niesłychanego. Miejsce wygląda podobno przerażająco. Dość powiedzieć, że żadna roślinność już od dawna nie porasta połaci ziemi, która bezpośrednio została dotknięta katastrofą. Wg naukowca na miejscu znajdują się dziesiątki spalonych lub wysuszonych drzew. Najdziwniejsze jest jednak to, że okoliczne skały ociekają dziwną, niebieską substancją.

Już wcześniej, korzystając ze specjalistycznej aparatury dokonano pomiaru promieniowania w tym tajemniczym miejscu. Urządzenia wykazały znaczne przekroczenie dopuszczalnych norm radiacji, dokładnie w pozycji, w której nietypowy obiekt zderzył się z Ziemią kilkadziesiąt lat temu. Wg badaczy na środku pustynnego terenu, nieopodal miejsca słynnej katastrofy, w 1964 r. doszło do lądowania innego tajemniczego statku.

Specjaliści zgodnie twierdzą, że tajemnica katastrofy w Roswell jest teraz bliżej wyjaśnienia, niż kiedykolwiek przedtem. Podobno już wkrótce ma zostać zorganizowana konferencja, w trakcie której Philip Mantle szczegółowo opowie o swoich spostrzeżeniach i omówi wyniki przeprowadzonych badań.
Enceladus
 

Re: Tajemnica Roswell

Postprzez MaS24 » Pn lis 10, 2014 15:28

Ja szczerze wątpię, żeby do dziś cokolwiek zachowało się w miejscu katastrofy. Owszem, promieniowanie, które powoduje brak roślinności, ale jakieś oślizgłe substancje? "Nasi" już dawno tam dokładnie posprzątali. Jakby coś "wylazło" po czasie, to po kilku dniach lub tygodniach, i "Nasi" na pewno by to zauważyli.
"Nasi" czyt. agendy rządowe USA.
MaS24
 

Re: Tajemnica Roswell

Postprzez Pitagoras43 » Cz lis 27, 2014 09:02

W roku 1980 powstała książka pod znamiennym tytułem "Incydent w Roswell". Jej autorzy Charles Berlitz i William L. Moore wyraźnie sugerowali swoim czytelnikom, że w lipcu 1947 wydarzyło się coś niezwykłego. Uważali, że gdyby rząd nie miał nic do ukrycia, nie próbowałby błyskawicznie zatuszować całej sprawy. Książka zawiera wywiady ze świadkami i rozmaite hipotezy, próbujące rozwikłać zagadkę. Do najbardziej ekstrawaganckich należą relacje, według których rzekomo na miejscu katastrofy byli żywi kosmici i tłumacz, który próbował porozumieć się z nimi.

Choć książki nie można było uznać za czysto naukowe dzieło, wywołała ona ogromny zamęt w społeczeństwie. W takiej sytuacji rząd, chcąc nie chcąc, musiał jakoś odnieść się do wszechobecnej wrzawy medialnej. Wtedy to władze USA przyznały się otwarcie do kłamstwa! Okazało się jednak, że nie ukrywali UFO, ale ściśle tajny program wojskowy Mogul, który miał na celu szpiegowanie ZSRR. Wojsko wysyłało specjalne balony zwiadowcze, które miały ponoć wykryć wszelkie próby jądrowe prowadzone na terenach dzisiejszej Rosji.

Tymczasem w niemieckim filmie dokumentalnym zatytułowanym "UFO i Trzecia Rzesza" pojawia się teoria całkowicie obalająca tezę o pozaziemskim wymiarze Roswell. Zdaniem niemieckich badaczy wrak odnaleziony w Nowym Meksyku był w rzeczywistości fragmentem testowanej przez nazistów rakiety, tzw. Die Glocke, czyli "Dzwonu". Badania hitlerowców odbywały się w ścisłej tajemnicy. Obiekt miał mieć trzy metry długości.
"Die Glocke" "Die Glocke" Foto: huffingtonpost.com

Nie jest to pierwsze doniesienie o nazistowskich latających talerzach. O sekretnej broni testowanej przez hitlerowców mówiono praktycznie od końca drugiej wojny światowej. Zdaniem niektórych badaczy to właśnie nazistowskie rakiety były odpowiedzialne za doniesienia o UFO.

Czy to możliwe, że w Roswell rozbiła się rakieta niemieckiej produkcji?
Pitagoras43
 

Re: Tajemnica Roswell

Postprzez MaS24 » Cz lis 27, 2014 16:04

A skąd miałaby się wziąć ta hitlerowska rakieta? Ktoś ją musiał wcześniej odpalić. I to 2 lata po zakończeniu wojny?
MaS24
 

Re: Tajemnica Roswell

Postprzez Enceladus » Pn gru 29, 2014 19:50

Akurat ja też nie wierzę w wersję z rakietą, choć kto wie jaki Niemcy arsenał mieli i czy po wojnie z niego nie korzystali. Niestety 100% pewności co do tego co się stało w Roswell nie ma nikt, no prócz paru dopuszczonych do tajemnicy. Ale gdyby chodziło li tylko o jakiś super samolot amerykański, załogowy czy bez to przecież po zakończeniu zimnej wojny nie trzeba było już tego trzymać w tajemnicy więc coś musi być na rzeczy.
Enceladus
 

Postprzez » Pn gru 29, 2014 19:50

 

Poprzednia strona

Powrót do Niewyjaśnione zagadki



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron