Czy zmarli kontaktują się z nami?

Tutaj rozmawiamy o wszystkim co zagadkowe...

Czy zmarli kontaktują się z nami?

Postprzez Nemesis » Pt gru 27, 2013 12:18

Ponad polowa Amerykanów twierdzi, że przeżyła taki kontakt. W Polsce i w krajach europejskich prawdopo­dobnie można by wyjść od podobnej statystyki. A jednak zjawisko kontaktów po śmierci nadal należy w naszych czasach do tematów tabu. Książka "Umarli mówią..." francuskiego księdza F Brune'a to wyjątek.
Bernard Jakoby jeden ze współczesnych badaczy duchów, czyni interesującą uwagę: Kontakty ze zmarłymi stawiają pod znakiem zapytania upragnioną kontrolę nad światem, zaliczają się bo­wiem do zjawisk ponadzmyslowych, które wymykają się panowaniu nauki Naukowy paradygmat utwierdza nas w przekonaniu, że świadomość jest produktem mózgu i obraca się w nicość wraz ze śmiercią ciała.
Zgodnie z tą opi­nią uważa się, że żadna dusza nie prze­żywa swojej śmierci i że nie może ist­nieć coś takiego jak kontakty po śmier­ci.
W oczach naukowców - na przy­kład neurobiologów - dusza po prostu nie istnieje. Dlatego występujące feno­meny interpretowane są jako halucyna­cje lub wyobrażenia przeżywających je ludzi. Podobnie pojmują te zjawiska także psychologowie, którzy specjalizu­ją się w terapii osób pozostających w żałobie. A jednak jasne w swej wy­mowie i wciąż powtarzające się relacje z doświadczeń milionów ludzi przema­wiają całkiem innym językiem. - Kon­takty po śmierci w ich wielorakich for­mach dowodzą istnienia realnych związków między tym a tamtym świa­tem, między światem naszym a światem zmarłych - pisze Jakoby w swojej książ­ce "Spotkania z tamtym światem" .
- W przypadku kon­taktów ze zmarłymi w żadnym razie nie chodzi więc o relikty jakichś zamierz­chłych, niewyjaśnionych czasów, ani o wyobrażenia będące wynikiem ludz­kich życzeń. Życie po śmierci jest niemal nie dającą się zaprzeczyć realnością. (...) Życie nie kieruje się teoretycznymi założeniami nauki, lecz dyktuje swoje własne historie i doświadczenia pisząc je w ludzkich sercach, jak długo jednak będziemy nasze myśli i uczucia uważali za czysto biochemiczne funkcje mózgu - stwierdza Jakoby - nauka będzie umiała zmarłych lokalizować tylko w mózgu żyjących.
Nie znaczy to jednak, że idąc od­wiedzić groby na cmentarzu, mamy za­raz oczekiwać kontaktów ze zmarłymi, że roi się tam od ich dusz i że tego dnia przyszli w to samo miejsce, by się z na­mi spotkać. Nie, nie w tym rzecz. Ra­czej w tym, byśrny uświadomili sobie, iż życie toczy się dalej - zarówno po tej, jak i po tamtej stronie. Świat ducha na wiele sposobów przenika do świata materii. Przekonanie o tym może nie­jednokrotnie stać się dla człowieka po­cieszające, zwfaszcza w momentach załamania po stracie kogoś bliskiego.
Relacje o doświadczeniach z po­granicza życia i śmierci osób, które znajdowały się w stadium śmierci kli­nicznej, ukazują, że nasza świado­mość egzystuje niezależnie od ciała. Zjawisko to zostało już dziś szeroko udokumentowane. Istnieje uniwersal­ny kod umierania, który powraca we wszystkich przytaczanych relacjach: spokój i uwolnienie się od bólu, poza-cielesne doświadczenia, przechodze­nie do świata duchowego przez tunel, rozszerzenie pola świadomości, które umożliwia przemieszczanie się bez ograniczeń w dowolne miejsce, wcze­śniej kontakty ze zmarłymi, przejście przez światło, które zazwyczaj opisy­wane jest jako Miłość, wreszcie błyska­wiczny „przegląd" własnego życia. Zniesione przy tym zostaje związanie z czasem i przestrzenią, a człowiek do­świadcza kontynuacji świadomości i zachowuje poczucie własnej tożsa­mości. Może oglądać rzeczy świata du­chowego, które normalnie nie są czło­wiekowi dostępne. Nic nie stoi na przeszkodzie - jak twierdzą badacze tych fenomenów - by przyjąć, iż odłą­czona świadomość człowieka znajdującego się w śmierci klinicznej, zacho­wuje się podobnie lub identycznie jak świadomość kogoś, kto zmarł bez­powrotnie.

Śmierć jest przez ludzi postrzegana na różny sposób. Zależy to od osobiste­go, indywidualnego stanu świadomości umierającego człowieka. Jego zdolność do komunikowania się z nami związa­na jest z tym, czy w ogóle zorientował się, że umarł. Im więcej pozostawia on za sobą niezałatwionych spraw, tym bardziej podejmuje i ponawia próby zakończenia tych zadań w ziemskiej sferze życia. Takie dusze pozostają związane z ziemią lub ukazują się na zły sposób - zauważa Jakoby.
W pracy amerykańskiego psychia­try Carla Wicklanda Trzydzieści lat wśród zmarłych (1957) znajdziemy rzetelny przegląd odczuć i zachowań się zmarłych krótko po ich przejściu w inny wymiar bytu:
Zdecydowana większość ludzi po opuszczeniu dala pozostaje przez dłuż­szy czas dokładnie w tym samym miej­scu, w którym spędzili swoje życie
- obojętne czy należą do ludzi wykształ­conych, czy też nie. jeśli właśnie nicze­go nie wiedzą o tamtym świecie, wów­czas pozostają tam, gdzie akurat zmarli.
- Wielu leży w głębokim śnie lub zapa­da się w nieświadomość, jeśli umierali pozostając pod wpływem środków znieczulających. W tym stanie znajdują się tak długo, dopóki nie znajdą ich i nie obudzą w duchowym świecie ich krew­ni lub przyjaciele, albo ktokolwiek z te­go lub tamtego świata nie poruszy stru­mieniem swych myśli jakiegoś posłańca, by ich zbudził. - Niektórzy znów sami wprawiają się w stan głębokiego snu, a to za sprawą religijnej wiary, że mają leżeć w grobie aż do dnia Sądu Osta­tecznego lub na skutek wyobrażenia, że wraz ze śmiercią wszystko się kończy.
Kto natomiast umiera z jasną i czy­stą świadomością i wie, co się doń zbli­ża, znajduje naturalne drogi przekaza­nia swoim krewnym małego znaku ży­cia. To wyjaśnia wiele drobnych i subtelnych zdarzeń, których doświad­czamy na ogół nieoczekiwanie i spon­tanicznie, i choć w pierwszym momen­cie kojarzymy je ze zmarłym, to zazwy­czaj nie przypisujemy im żadnego zna­czenia lub po prostu ignorujemy je ja­ko wytwór naszej wyobraźni.
Zmarły kontaktuje się z nami za pomocą indywidualnej i niepowtarzal­nej długości fal, które potrafimy ziden­tyfikować jako należące właśnie tylko do niego. Zasadniczo są one możliwe do osiągnięcia jedynie w myślach, któ­rych podobne wibracje wykazuje kon­taktujący się z nami duch. Każdy z nas posiada własną, indywidualną długość fal i może odbierać informacje tylko na ich częstotliwości. Komunikację tego rodzaju właściwie możemy uznać za dar. Może ona wystąpić nie tylko w chwili śmierci związanej z nami oso­by - co zdarza się najczęściej - ale po­wtarzać się jeszcze nawet przez wiele lat. Kontakt taki zostaje jednak kiedyś zerwany, o ile tak zmarły, jak i my sami, spełnimy należące do nas nawzajem zadania. Pozostaje nam pewność, że ukochanych ludzi, którzy nas poprze­dzili, znów kiedyś spotkamy po naszej śmierci, że wyjdą po nas, kiedy nadej­dzie czas. Pozostaniemy z nimi na za­wsze w kontakcie za pośrednictwem naszych myśli i naszej miłości.
Kontakty ze zmarłymi zyskały dziś rangę zjawiska kulturowego, podlega­jącego naukowym badaniom w ra­mach socjologii. Socjolodzy zajmują się kwestiami demograficznymi: czy kon­takt ze zmarłymi występuje często, czy należy do rzadkości? Czy środowisko kulturowe ma jakiś wpływ na tego typu doświadczenia, czy też jest to obojęt­ne? Również psychologowie udzielają­cy porad ludziom w okresie żałoby co­raz częściej konfrontowani są ze zjawi­skiem kontaktów po śmierci. Brytyjski terapeuta Peter Morris jako pierwszy wskazał w swojej książce Wdowy i ich rodziny (1958) na częstotliwość same­go zjawiska. W 1969 roku ukazuje się drukiem japońskie studium poświęco­ne tym zagadnieniom. Stwierdza się w nim, że 90 procent wszystkich ankie­towanych wdów przyznało, iż miały one kontakt ze swym zmarłym mał­żonkiem. Dla żadnej z nich doświad­czenie to nie miało jednak charakteru przerażającego, ani nie było odczuwa­ne jako zagrażające. Początkowo sa­dzono, że taki wynik badań był zdeter­minowany silną wiarą w życie poza­grobowe. Okazało się jednak, że kon­takty po śmierci występują w okresie żałoby na całym świecie, niezależnie od kultury i religii.
Jak jednak wygląda sam kontakt ze zmarłym, czym się charakteryzuje i jak można go rozpoznać? Bernard Jakoby na podstawie swoich badań pisze, że najczęściej występującą formą takiego kontaktu jest odczuwanie obecności zmarłego. Jest to bezpośrednie uczu­cie „namacalnej" bliskości danej osoby. Doświadczający tego człowiek, do­słownie wyczuwa specyficzne promie­niowanie konkretnego zmarłego. Gę­sto doznanie takie opisuje się jako od­czuwanie „ciepła", które otacza i prze­nika odbiorcę tych wrażeń, jest ono za­razem odczuciem bezpieczeństwa i miłości. W większości przypadków odczucie obecności zmarłej osoby ma charakter spontaniczny. Przeżywający ją nie musi wcześniej koncentrować swoich myśli na zmarłym, uczucie jego obecności może pojawić się w każdej, całkowicie zwykłej, codziennej sytu­acji. To, że zmarły znajduje się w tym samym pomieszczeniu czy otoczeniu, należy do naszej wewnętrznej wiedzy. Obecność taka jest odczuwana jako coś poufałego, gdyż wiąże się z odczu­waniem indywidualnego wzorca ener­getycznego zmarłej osoby.
Do innych fenomenów związa­nych z pośmiertnym kontaktem należą wrażenia słuchowe. Zmarły przekazu­je wyraźne, jednoznaczne przesłania werbalne. Głos zmarłego jest przy tym odbierany jako dochodzący z zewnątrz lub też pojawiający się w naszym wnę­trzu.
Szczególnie komunikacja telepa­tyczna jest zjawiskiem szeroko rozpo­wszechnionym. Decydującą sprawą w tego typu doświadczeniach jest jed­noznaczna identyfikacja głosu zmarłe­go. Melodia języka i intonacja zdań czy słów brzmią w sposób znajomy, a prze­słanie może być wyraźnie skojarzone z określonym, dającym się rozpoznać zmarłym. Te akustyczne informacje przekazywane przez zmarłe osoby są zazwyczaj krótkie i precyzyjne, niczym telegramy. Obszerne przekazy dotyczą­ce uwarunkowań świata duchowego należą do rzadkości. W większości przypadków zmarły chce nas poinfor­mować, że powodzi mu się dobrze, i że nie musimy się martwić. Typowymi sformułowaniami są tu: Kocham cię, Ze mną wszystko dobrze, Wszystko w po­rządku, Idź swoją drogą.
Istnieje także duża liczba ludzi, któ­rzy twierdzą, iż doznali dotknięcia, fi­zycznej styczności ze zmarłym. Tego rodzaju kontakty są zawsze związane z poczuciem obecności zmarłego, l nie­zależnie od tego, jak dziwne i niepraw­dopodobne mogłyby nam się wyda­wać takie opowieści, to jednak zdaje się dochodzić do tego typu wydarzeń, szczególnie jeżeli zmarłego i żyjącego łączyły niezwykle bliskie, intymne sto­sunki. Dotknięcie takie można przeżyć już w momencie śmierci osoby bliskiej:
Kiedy mój ojciec leżał konając, za­dzwoniłam po lekarza na pogotowie. Trwało to całą wieczność, zanim się zja­wił. Wybiegłam na ulicę, żeby wypatry­wać karetki pogotowia. Nagle poczułam, że ktoś chwyta mnie od tylu za ramię, jakby chciał mnie uspokoić. Poczułam to dotknięcie każdą komórką swojego ciała. Pomyślałam, że pewnie stanęłam komuś na drodze, i że ten ktoś chce właśnie przejść. Odsunęłam się więc na bok i obejrzałam za siebie. Ale za mną nikogo nie było. Mój ojciec zmarł w mieszkaniu w tym samym momencie*.
Tego rodzaju okazywanie uczuć, wykraczające poza cielesną śmierć, od­bierane jest w formie łagodnych do­tknięć, głaskania, wzięcia w ramiona, a nawet pocałunku.
Ogromna liczba ludzi na całym świecie otrzymuje znaki od zmarłych ze swojej rodziny lub od przyjaciół. Znaki te nazywane są symbolicznym przekazem pośmiertnej komunikacji. Mogą one przybierać formę na przy­kład motyla, tęczy, zjawisk przyrodni­czych, kwiatów lub zwierząt. Występu­je przy tym bezpośrednie odczucie obecności zmarłego.
Motyl uchodzi za duchowy symbol zmartwychwstania i życia po śmierci. Przemienia się on z pełzającej po ziemi gąsienicy w cudownego owada, który ulatuje w powietrze - podobnie jak dusza w momencie śmierci, kiedy od­dziela się od ciała.
Znana uczona, badająca proces umierania i śmierci, Elisabeth Kubler--Ross zastosowała symbol motyla do opisu przejścia człowieka do innego świata. W swojej książce O śmierci i życiu po śmierci pisze (...) cielesna śmierć człowieka przebiega identycznie, jak możemy to zaobserwować przy wy­dobywaniu się motyla z jego kokonu. Kokon łącznie z larwą jest niejako tym­czasowym ludzkim ciałem. Nie jest ono jednak identyczne z nami, jest tylko na­szym tymczasowym mieszkaniem, jeśli możemy to sobie tak wyobrazić. Umie­ranie jest jedynie przeprowadzką do pięknego domu, jeśli można to ująć symbolicznie w ten właśnie sposób. Skoro tylko kokon (...) uszkodzony, nie nadaje się już do reperacji, uwolni on z siebie motyla - a więc naszą duszę. (...)A kiedy już staliście się wolnym mo­tylem, najpierw spostrzeżecie, że wszyst­ko widzicie, co wydarzyło się na miejscu waszej śmierci*.
Jeżeli nie ulegamy pokusie zdogmatyzowania sposobu myślenia, uprasz­czania odczuć i rozumienia świata, otwieramy się zarazem na kontakt z in­nym wymiarem ludzkiego bytu. Nasi zmarli chcą nam w tym dopomóc....

A co Wy o tym myślicie...? Czy zmarli juz dawno ludzie przebywaja w innym wymiarze i nie maja dostępu do naszego świata... Jedynie od czasu do czasu udaje się im przekroczyć tę granice...
Avatar użytkownika
Nemesis
Expert
Expert
 
Posty: 1575
Dołączył(a): Śr lis 27, 2013 12:57
Lokalizacja: póki co Łowicz

Postprzez » Pt gru 27, 2013 12:18

 

Re: Czy zmarli kontaktują się z nami?

Postprzez Peters1984 » Pn gru 30, 2013 18:40

Oczywiście, że NIE. Jak mam się z nami kontaktować skoro nie mają już ciała? Tylko jednemu się udało jak narazie stamtąd do nas wrócić. Do swojego pierwotnego ciała.
Peters1984
 

Re: Czy zmarli kontaktują się z nami?

Postprzez MaS24 » Pn gru 30, 2013 21:33

Myślę, że umysł z duszą jest połączony poprzez tzw. Sferę Oddziaływań, i zawartą w niej warstwę pola morfogenetycznego. Niestety nie wiadomo, jak się tam dostać, jak to zmierzyć czy potwierdzić istnienie tej Sfery. Jednak umysły ludzi, takich jak media (od rozmów ze zmarłymi) porozumiewują się z tymi ostatnimi nie wiedząc nawet, jaki jest tego mechanizm i co jest kanałem komunikacji. Zresztą, najważniejsza jest wtedy treść.
MaS24
 

Re: Czy zmarli kontaktują się z nami?

Postprzez Anna » So sty 04, 2014 20:04

MaS24 napisał(a):Myślę, że umysł z duszą jest połączony poprzez tzw. Sferę Oddziaływań, i zawartą w niej warstwę pola morfogenetycznego. Niestety nie wiadomo, jak się tam dostać, jak to zmierzyć czy potwierdzić istnienie tej Sfery. Jednak umysły ludzi, takich jak media (od rozmów ze zmarłymi) porozumiewują się z tymi ostatnimi nie wiedząc nawet, jaki jest tego mechanizm i co jest kanałem komunikacji. Zresztą, najważniejsza jest wtedy treść.

Podejrzewam , że w jakiś sposób na pewno się kontaktują...wiele ludzi tego doswiadcza...na przykład zmarły krewny we śnie ostrzega albo daje jakieś wskazówki ... znam osoby,które doświadczyły czegoś takiego...poważnie mówię.
Anna
Autorytet
Autorytet
 
Posty: 3536
Dołączył(a): Pt lis 29, 2013 18:33

Postprzez Nemesis » So sty 04, 2014 20:36

Trudno powiedzieć gdzie po śmierci się znajdziemy...dlatego taka wiedza jest póki co dla nas niedostępna... Sam doświadczyłem tego gdy mój ojciec zmarł że we śnie noc w noc "przychodził do mnie"...jakby czegoś chciał...Postanowiłem pójść do kościoła,ponieważ zmarł nagle,więc może po tamtej stronie miał jakieś problemy... Od czasu gdy się pomodliłem za Niego sny ustały... Opowiadano mi też że po śmierci mojego wuja wciąż i wciąż samoistnie spadała jego czapka ulubiona z zamkniętego pawlacza... Nie wiem...Nigdy nie spotkałem ducha,trudno jest mi powiedzieć co oznaczają takie znaki... Być może po śmierci znajdziemy sie w innym wymiarze i podobnie jak w filmie "Silent Hill" mimo że będziemy blisko siebie nie bedziemy mogli ingerować w świat żyjących... To już temat na psychologiczne rozważania...
Avatar użytkownika
Nemesis
Expert
Expert
 
Posty: 1575
Dołączył(a): Śr lis 27, 2013 12:57
Lokalizacja: póki co Łowicz

Re: Czy zmarli kontaktują się z nami?

Postprzez MaS24 » Śr sty 08, 2014 15:57

Ja nigdy nie widziałem ducha, i w żaden sposób nie doświadczyłem jego działalności. Jednak, jak zadaję sobie pytanie, czy chciałbym, jeśli próbuję sobie wyobrazić taka sytuację, to strach mnie ogarnia. Widać nie jestem jeszcze gotowy na takie spotkania. To samo tyczy się UFO, ale to już oddzielny temat.
MaS24
 

Re: Czy zmarli kontaktują się z nami?

Postprzez Anna » So lut 01, 2014 19:19

MaS24 napisał(a):Ja nigdy nie widziałem ducha, i w żaden sposób nie doświadczyłem jego działalności. Jednak, jak zadaję sobie pytanie, czy chciałbym, jeśli próbuję sobie wyobrazić taka sytuację, to strach mnie ogarnia. Widać nie jestem jeszcze gotowy na takie spotkania. To samo tyczy się UFO, ale to już oddzielny temat.

Nawet gdyby był to ktoś bliski z rodziny?wtedy też byś się bał?
Anna
Autorytet
Autorytet
 
Posty: 3536
Dołączył(a): Pt lis 29, 2013 18:33

Re: Czy zmarli kontaktują się z nami?

Postprzez MaS24 » N lut 02, 2014 16:53

Na pewno wystraszyłbym się pierwszego kontaktu. Jak już wcześniej pisałem, nie doświadczyłem w swoim życiu żadnych efektów paranormalnych, nie widziałem ani nie słyszałem ducha, nie widziałem UFO. Byłoby to dla mnie sporym zaskoczeniem. Nie miałbym pewności także, że stojący przede mną duch, to rzeczywiście duch kogoś bliskiego, czy inna istota, która być może się podszyła dla własnych celów. Nie jestem jeszcze gotowy na taki kontakt.
MaS24
 

Re: Czy zmarli kontaktują się z nami?

Postprzez Anna » N lut 02, 2014 18:48

MaS24 napisał(a):Na pewno wystraszyłbym się pierwszego kontaktu. Jak już wcześniej pisałem, nie doświadczyłem w swoim życiu żadnych efektów paranormalnych, nie widziałem ani nie słyszałem ducha, nie widziałem UFO. Byłoby to dla mnie sporym zaskoczeniem. Nie miałbym pewności także, że stojący przede mną duch, to rzeczywiście duch kogoś bliskiego, czy inna istota, która być może się podszyła dla własnych celów. Nie jestem jeszcze gotowy na taki kontakt.

Chyba większość ludzi bałaby się takiego kontaktu...no i tak jak mówisz coś lub ktoś mógłby się podać za bliską osobę??chodzi ci o jakieś demony czy coś w tym rodzaju? :shock: :shock:
Anna
Autorytet
Autorytet
 
Posty: 3536
Dołączył(a): Pt lis 29, 2013 18:33

Re: Czy zmarli kontaktują się z nami?

Postprzez MaS24 » Pn lut 03, 2014 17:05

Tak właśnie myślę.
MaS24
 

Postprzez » Pn lut 03, 2014 17:05

 

Następna strona

Powrót do Niewyjaśnione zagadki



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron